Galeria zdjęć - kategoria "III turnus - Pleśna 2009"
ZAWIADOMIENIE
Zawiadamiamy, że przyjazd dzieci do Raciborza jest planowany na sobotę 08.08.2009 o godzinie 10.56.
Informacje są przekazywane przez komendanta obozu.
7.08.2009
Już okoliczne zwierzęta wyczuwały, że wspaniała grupa wkrótce opuści pleśniańskie tereny. Po apelu i śniadaniu poszliśmy na plaże, aby ostatni raz w tym sezonie zażyć kąpieli słonecznych i zanurzyć nasze opalone ciała w wyjątkowo ciepłych wodach Bałtyku. Ciężko wychodziło nam się z wody, ponieważ wiedzieliśmy, że wspaniała przygoda nieubłagalnie dobiega końca. Po obiedzie nastała pora pakowania się i sprzątania. Namioty opustoszały. Przyszła pora pożegnalnego apelu. Wzruszenie było widać na twarzach wielu obozowiczów. I jeszcze jeden pożegnalny spacer plażą, jeszcze jedno spojrzenie na błękit nieba odbijający się w lekko spienionych falach Bałtyku. A dym dogasającego ogniska na terenie obozu towarzyszył nam do przyjazdu autobusów. I stało się, autobusami odjechaliśmy do Kołobrzegu, gdzie czekał na nas pociąg do Raciborza. Przed nami dwunastogodzinna droga do domu. Dziękujemy za miłe dwa tygodnie, zabraliśmy ze sobą wrażenia, zapachy, smaki i dźwięki wybrzeża.
6.08.2009
Poranna mgła rozpostarła swój biały welon nad obozowiskiem. Przedostatni dzień rozpoczął się impresjonistycznymi obrazami, w które doskonale wpisał się dźwięk trąbki komendanta. To pobudka. Tuż po niej głośne Sto lat odśpiewano dla Wiktora z grupy V, który obchodził dzisiaj swoje kolejne urodziny. I nagle, jak co dnia, ruch, gwar, dźwięk szczoteczek na zębach, wesołe rozmowy i widok ręczników na szyjach; tak to poranna toaleta. Wspaniała pogoda to proste równanie. Plaża i morze lub rowerowe wycieczki. Chętni zwiedzili Ustronie Morskie. Mknąc drogami przez las, tworząc kolorowy korowód dotarli do miasteczka. Tymczasem na plaży i na terenie obozowiska kończono olimpijskie potyczki. Druga część dnia była znów atrakcją dla kochających morze. Po południu odbył się konkurs Zgaduj zgadula. Pytania dotyczyły wielu kategorii, ale to nie odstraszało chętnych do wzięcia udziału w tej zabawie. Emocje sięgały zenitu, kiedy w ścisłej czołówce pozostało jeszcze pięć osób. Finał był zaskakujący dla wszystkich. Najprostsze pytania okazały czasami nie lada zagadką. Podczas wieczornego apelu zwycięzcy obozowych konkursów odebrali zasłużone nagrody. Dużym zainteresowaniem cieszyły się umiejętności plastyczne wielu obozowiczów w różnym wieku. Świetlica stała na krótko wernisażem, co dało krytykom pole do popisu. Wśród naszych namiotów rozwijała się także twórczość. Natchnienia udzielała poetom otaczająca przyroda. Wieczór zasłoniła szara peleryna dymu z pożegnalnego ogniska. Kiedy nagrodzono zwycięzców konkursu czystości, stało się oczywiste, że III turnus w Pleśnej dobiega końca. Wspólne piosenki przy dźwiękach gitary, ciepły płomień ogniska powodowały, że w oczach pojawiały się tajemnicze błyski, czyżby to były łzy? Czyżby żal było opuszczać nowych przyjaciół i namioty, które przez dwa tygodnie były naszym domem?
5.08.2009
Kierownik nam koncert serwuje od rana, bo „Marszem Mendelsona” nas z łóżek wygania. Tuż po śniadaniu cztery zwarte grupy (II, III, V, VII) wyruszyły na podbój Mielna. Jest to małe, ale urocze miasteczko z pysznymi goframi, lodami i widokami na morze. Pozostała część obozowiczów przystąpiła do konkursu plastycznego, związanego z tematyką morską. Po południu grzechem byłoby nie wykorzystać cudownej pogody, dlatego nasze ścieżki prowadziły na plażę. Ratownicy jak zwykle stali na straży bezpiecznej kąpieli. Kultury świata poznajemy również poprzez jedzenie, o czym świadczyła dzisiejsza kolacja, na którą w rytmie czardasza udaliśmy na węgierski bogracz. Tuż po apelu w ruch poszły wszystkie firanki, bowiem panny młode szykowały stroje ślubne. Kawalerowie z kolei w swoich namiotach zastanawiali się, czy ich decyzje okażą się słuszne. Obozowym ślubom towarzyszył Marsz Mendelsona i blask księżyca w pełni. Fotoreporterzy mieli pełne ręce roboty. Biesiada rozpoczęła się od konsumpcji kołacza weselnego, a do tańca brzmiały dźwięki muzyki disco – polo. Dla grupy V i VI dzień zakończył się spacerem brzegiem morza. Spienione fale nocą zobaczyły już wszystkie grupy obozowe. Najstarsi oglądali film Dom nad jeziorem. W tej miłej scenerii księżyc powiedział nam dobranoc, a echo niosło okolicznymi lasami szum morskich fal i krzyk dzikich mew.
4.08.2009
Dzień motyla rozpoczęliśmy pod hasłem: Kolorowy świat marzeń mam, dlatego nigdy nie będę sam. Spośród tłumu został wyłoniony dzisiejszy solenizant: Mateusz z grupy V. Wspólnie odśpiewano uroczyste Sto lat, poczym trzy z grup wybrały się do Mielna, pozostała część obozowiczów świetnie bawiła się na terenie ośrodka. Największym powodzeniem cieszyły się lotki oraz rzucanie ringiem do celu. Dla grupy młodszej przygotowany był konkurs plastyczny o tematyce obozowej. Po powrocie z Mielna uczestnicy wyprawy dzielili się swoimi wrażeniami i pokazywali swoje zdobycze. Na apelu nadzwyczajnym uhonorowano dyplomami i słodkościami zwycięzców rozgrywek plażowych. Kolejną atrakcją dnia była zorganizowana przez grupę IV Randka w ciemno, która wprowadziła wesoły nastrój. Największy aplauz zdobyła nagroda ufundowana przez ratowników, mianowicie: przejażdżka wehikułem „Słonecznego patrolu” oraz kolacja przy świecach na placu apelowym. Część grupy ostro wywijała na świetlicowym parkiecie. Kiedy na niebie pojawił się księżyc w pełni, grupy II i IV w towarzystwie wychowawców odbyły spacer nad morze, aby podziwiać spienione fale Bałtyku. Dźwięk trąbki komendanta oznajmił, że nastała pora odpoczynku. Nocną wartę objęli najstarsi wojownicy naszego obozu.
3.08.2009
Dzisiejszy dzień rozpoczął się w kolorze blue. Po śniadaniu spojrzeliśmy w niebo i wyruszyliśmy gęsiego do Gąsek. Mimo pary i chęci zbyt duża kolejka uniemożliwiła nam spojrzenie na horyzont z poziomu chmur. Powrót plażą na teren obozu uświadomił nam, że karaoke ciągle szumiało nam w sercach. Talenty muzyczne nie są jednak naszymi jedynymi atutami, bowiem i w sporcie świetnie się sprawdzamy. Dowodem tego były zawody na plaży. Gdy ciężkie pokrywy z ołowiu pojawiły się nad taflą morską, nie czekając, aż wiatr je rozgoni, przenieśliśmy nasze sportowe party na teren obozu. Na koniec dnia grupa III zaserwowała nam pogodny wieczór: „Wybory Miss i Mistera obozu”. Młodzież wykazała się niezwykłą inwencją twórczą. Różne kolory włosów, nieszablonowe stroje wprawiły wszystkich w wesoły nastrój, którego nie zepsuło nawet załamanie pogody. Kap, kap, kap, krople deszczu dźwięcznie uderzały o blaszany dach świetlicy, mówiąc nam, że zostaniemy w środku na dłużej. Na koniec starsi obozowicze zostali uraczeni interesującym seansem filmowym. Nad naszym spokojnym snem czuwała grupa II pod wezwaniem pani Beaty.
2.08.2009
Na poranny parkiet wkroczyliśmy w żółto – zielonych barwach pod hasłem: Idźmy tam, gdzie śpiewają, bo tam dobre serca mają. Muzyka morza kołysała nas przez całe dopołudnie. Zamieniliśmy modne dziś kolory na stroje kąpielowe. Po niedzielnym obiedzie przyszedł czas na zasłużony relaks przy rytmach disco. Czekoladowy podwieczorek dodał nam energii na wieczorne szaleństwa. W między czasie chętni wzięli udział w mszy polowej. Na terenie obozu można było zauważyć tajemnicze poruszenie. Wszelkie fruwające stworzenia już wiedziały, co szykuje na niedzielny wieczór II grupa. Młodzież chętnie przekroczyła próg świetlicy, aby wspólnie bawić na kosmicznym karaoke. Lista utworów przeszła samą siebie, a uczestnicy świetnie się bawili, wykazując się przy tym zdolnościami wokalnymi. Trendy okazało się wszystko, zarówno stare, jak i nowe przeboje. Ta ostatnia niedziela uświadomiła niejednemu, że czas szybko płynie, a człowiek jest trzciną na wietrze. W pogodnych nastrojach udaliśmy się do swoich „kajut”, aby śnić, śnić i śnić.
1.08.2009
Dzisiaj już od rana grupa VII rozpoczęła dzień od hasła: Gdy ratownicy na plażę się wybierają, wszystkim kąpiel w morzu zapewniają. Wszystkie Biszkopty ( uczestnicy po raz pierwszy bawiący w Pleśnej)z niecierpliwością oczekiwały przybycia Neptuna i jego świty, bawiąc się na plaży. Po pysznych gołąbkach przyszedł ten wzniosły moment. Na placu apelowym pojawiła się postać wyjęta żywcem ze starożytnych mitów. Jego trójząb wznosił się ponad wszystkich. Chrzest był dla nas niesamowitym przeżyciem, a droga z obozowiska na plażę zaskakiwała na każdym kroku. Pot, musztarda i keczup obficie spływały z naszych pleców. Diabły, rusałki i panie morskich głębin towarzyszyły nam przez całą wyprawę. Na końcu tej drogi dotarliśmy do stóp władcy mórz i oceanów. Udało się! Jesteśmy już wilkami morskimi. Mogliśmy odbyć kąpiel w towarzystwie jego wysokości. Po uroczystościach związanych z morzem w ośrodku czekały na nas pyszne hot – dogi. Uszy się trzęsły, ślinka leciała i większość z nas po repetę biegała. Wieczorem formalnościom stała się zadość, każdy z nas otrzymawszy imię morskich stworzeń, pozbył się miana Biszkopta. Dzisiejszy dzień zakończył Bal na dworze u Neptuna. Wszyscy poszli spać bez obaw, gdyż na warcie stanęli najmłodsi. W związku z półmetkiem naszej obecności w Pleśnej, przesyłamy wszystkim gorące pozdrowienia wraz z szumem fal, szemraniem podwodnych stworów i zjaw, krzykiem białych mew, a przede wszystkim powiewem morskiej bryzy.
29.07.2009
Środa upłynęła pod hasłem: „Grupa IV jest też nasza i wieczorem na cyrk zaprasza”. Plażowanie i kąpiele morskie dodały nam zdrowia i urody, a jod poprawił funkcjonowanie naszych tarczyc. Konkurs rzeźba w piasku cieszył się dużym powodzeniem. Na plaży pojawiły się syreny, nimfy błotne, Dody z piasku i nie z piasku ( te drugie w okularach przeciwdeszczowych). Po obiedzie triumfy święciły lotki, piłki i paletki. Wieczór iście magiczny spędziliśmy w świetlicy, w której czary mary odczyniał cyrk „Szok”. Po niesamowitych przeżyciach mieliśmy chwilę oddechu dla siebie, po czym odmaszerowaliśmy tulić podusię.
28.07.2009
Dzień rozpoczęliśmy od hasła: „Grupa III dyżuruje, bo gdy ona służbę ma, na obozie wszystko gra”. Poranek zaskoczył nas deszczem, ale nie zraziło to nas do rewelacyjnej zabawy w grupach. Większość z nas brała udział w konkursie szachowym i ping – pongu. Po obiedzie zdobyliśmy Gąski, każda grupa na swój sposób. Rowery, per pedes, czyli na piechotę lub wpław. Wieczorem tańczyliśmy na dyskotece, liczne wrażenia dnia nie pozwoliły długo zasnąć wychowawcom.
27.07.2009
W dzisiejszym dniu sponsoring uprawia hasło: Słoneczko dziś wcześniej wstało i miło nas powitało. Pierwsze promyki słońca wywabiły nas na plażę. Zabaw na lądzie i w wodzie nie było końca. Po pysznym obiadku chętni poszli na gofry do Gąsek, reszta pływała w morzu. Po formalnościach związanych z wieczorem najmłodsze dzieci bawiły się na disco – błysko, a reszta kontemplowała film Cześć Tereska.
26.07.2009
Dzisiejszy dzień sponsoruje hasło: Poznajmy się! Pleśna ugościła nas deszczem… pierwsze koty za płoty. Na dzień dobry czym prędzej pobiegliśmy ucałować morze – był mały sztorm;) Po zaaklimatyzowaniu się na terenie obozowiska poznaliśmy kadrę, panie kucharki i naszą złotą rączkę – Pana Zygfryda vel Woźnego. Po południu mieliśmy czas na odespanie szalonej nocy w pociągu lepszym niż do Hogvartu. Poznawanie się trwało do ciszy nocnej i w dobrym humorach dotrwaliśmy do końca dnia.
25.07.2009
I stało się… III turnus rozpoczęto od podziału na grupy. Po otarciu łez pociąg ruszył. Podróż była niesamowitym przeżyciem dla wszystkich uczestników. Bardzo szybko nawiązano pierwsze przyjaźnie. Mijając kolejne stacje dotarliśmy na miejsce pobytu.

