Echo obozowych poczynań III turnusu
1 - 2.8.2010 niedziela - poniedziałek
Tego dnia pożegnawszy rodzinne miasto „wpłynęliśmy na suchego przestwór oceanu”, aby przebyć kraj z południa na północ. Pokonaliśmy wszelkie niewygody i cierpliwie oczekiwaliśmy widoku morskich fal i krzyku mew. Był to czas wstępnej integracji i lekcja radzenia sobie w tej wielogodzinnej podróży. Egzamin zdaliśmy na szóstki z dużym plusem. Obozowy plac przywitał nas deszczem, ale pyszny obiadek załagodził pierwsze wrażenie. Po zakwaterowaniu się w naszych „apartamentach” rozświetlające teren słońce umożliwiło nam przywitanie Bałtyku. Dla wielu z nas było to pierwsze zetknięcie się z morzem. Wieczorem, po energii zdobytej w jadalni, zawładnęły nami sportowe emocje (siatkówka, koszykówka, ping – pong). Temu wszystkiemu towarzyszyła muzyka. Zasnęliśmy szybko przy warcie najstarszej grupy.
3.8.2010 wtorek
Chociaż od rana deszcz mocno pada, nam to doprawdy nic nie przeszkadza – takim oto mottem przywitaliśmy drugi już dzień życia obozowego. Do południa zapoznaliśmy się z regulaminami, które uświadomiły nam, jak ważne jest nasze bezpieczeństwo i odpowiedzialność za siebie i innych. Podczas grupowych spotkań przeprowadziliśmy zabawy integracyjne i wybraliśmy przedstawicieli grup, którzy zasiedli w Radzie Obozu. Trzonem tej rady zostali: Jędrzej (grupa II), Olga i Agata (grupa III). Podczas tego spotkania został ustalony grafik imprez obozowych. Po południu świetlica zaserwowała nam smakołyk filmowy zadowalając i młodszych, i starszych obozowiczów. Muzyka grała nam do taktu wraz z deszczem. Melodia ta umilała nam cały dzień. Wieczór spędziliśmy na dyskotekowym parkiecie bawiąc się i tańcząc. Nawet nasze wspaniałe kuchareczki podrygiwały w rytm muzyki. Wraz z końcem dnia deszcz przestał padać, zapowiadając ciszę nocną i słońce na kolejny dzień.
4.8.2010 środa
Poranne słońce z nas sobie zakpiło i tylko na chwilę się pojawiło. Radość nasza trwała krótko, gdyż na śniadanie szliśmy już w strugach deszczu. Grupa pierwsza deszczu się nie przeraziła i na wycieczkę rowerową się wyprawiła. Po obiedzie pięknie słoneczko znów zaświeciło i na plażowy konkurs wszystkich zaprosiło. Obozowicze pełni zapału tworzyli dzieła prosto z żurnalu. Ratownicy w dobrych humorach byli, dlatego wszyscy w morzu się moczyli. Deszczowy prysznic niespodziewanie, zapewnił dodatkowe kąpanie. Śmiechu było co nie miara, gdy do obozu wracała wiara. Piękne piaskowe dzieła na plaży zostały i na ocenę jury wiernie czekały. Pogoda dzisiaj była więc w kratkę, lecz zapewniła nie lada gratkę. Piłka do siatki, stół pingpongowy świetnie się sprawdził zamiast morskiej wody. Dziś na apelu pierwsze „Sto lat” zaśpiewano, gdyż Kryształowo – Bawełnianie urodziny Izy z grupy trzeciej świętowano. Wieczorem w dyskotece dźwięki latynoamerykańskie brzmiały i przy nich dzieci podskakiwały. Gdy trampki młodszych ciszą się stały, starsi w nagrodę film oglądali. Ale i na nich przyszła już pora, aby położyć się w swych śpiworach. Gdy obóz pogrążył się w nocnej ciszy, każdy wychowawca, pilnując grupy, gwiazdy na niebie liczy. Przepowiada z nich na następny dzień pogodę, gdyż wypływamy jutro statkiem na wielką wodę.
5.8.2010 czwartek
Wreszcie słonecznie się zrobiło, więc do portu jechać miło. Szybciej dziś zabrzmiała trąbka, gdyż już o 9 rano pod obóz podjechały autobusy, które zabrały nas do Kołobrzegu. Lekkie podmuchy wiatru umilały nam rejs statkiem. Było to niezapomniane przeżycie. Po prawie godzinnym pobycie na pokładzie Santa Moniki stanęliśmy na twardym lądzie. Zwiedziliśmy piękny nadmorski kurort wraz z cudownym molem niedaleko portu. Miasto tonęło w barwach, zapachach i smakach. Stragany oferowały wiele pamiątek, które część zakupiła. Kawiarnie serwowały pyszne tosty i lody, a morski wiatr zostawiał słony smak. Podziwialiśmy również zabytkowy ratusz w sercu miasta. Po powrocie gulasz węgierski wprowadził nas w menu europejskie. Jak co dzień nie obyło się bez kąpieli w morskiej toni. Fale unosiły nas wysoko, chroniło nas czujne ratowników oko. Po kolacji niespodzianie odbyło się wielkie granie. Na boisku odbył się wielki turniej siatkówki kadra contra uczestnicy obozu. Ku zdziwieniu wszystkich obozowicze zwyciężyli, ale jak pisała Orzeszkowa gloria victis. Kadra się nie obraziła, że silniejsza młodzież była. Dzień zakończył się wspólnym oglądanie filmu i podziwianiem gwiazd na niebie. Ciszę nocną jak zwykle ogłosiła trąbka komendanta.
ZDJĘCIA 1, 2
6.8.2010 piątek
Grupa piąta nam króluje, więc obozu dopilnuje. Najmłodsi obozowicze stanęli na wysokości zadania i z godności przejęli klucz do bramy obozu, biorąc na siebie jednocześnie wartę i służbę kuchenną. Do południa plaża stała się naszym małym imperium słońca, dlatego wszyscy pomaszerowali w jej stronę. Atrakcją tego dnia był kajak, na którym pod nadzorem pana ratownika bujano się wśród fal. Po obiedzie część wybrała się pieszo lub rowerami do pobliskiego kurortu zwanego Gąskami. Najstarsi zwiedzili Ustronie Morskie, natomiast najmłodsi spędzili czas na plaży ze swoim wychowawcą. Gwoździem programu dzisiejszego dnia była Randka w ciemno przygotowana przez grupę pani Uli. W programie udział wzięło pięćdziesięciu uczestników, a radosne okrzyki i oklaski niosły się nad samo morze. Bardzo pomysłowe nagrody typu: wspólne mycie zębów, spacer po plaży z towarzystwem wychowawcy idącego pięć kroków za nimi, kąpiel w morzu w obecności ratownika, który będzie czuwał nad ich bezpieczeństwem, przejażdżka „limuzyną obozową” spotkały się z wielkim entuzjazmem publiczności i samych nagrodzonych. Po randce nowe pary mogły uczestniczyć w mini dyskotekowym tańcu, a następnie zobaczyć drugą część filmu. Wieczór zakończył się pogodnie, zapowiadając słońce na następny dzień. Zbliża się już powoli półmetek naszej obozowej przygody, dlatego z tego miejsca pozdrawiamy naszych rodziców , rodzeństwo, bliższych i dalszych znajomych.
7.8.10 sobota
Na pogodę my wpływu nie mamy, więc zamiast przy ognisku przy kominku się spotkamy. Grupa starszaków do Gąsek się wybrała, za to czwarta chińskie znaki poznawała. Piąta wartę w nocy miała, a więc rankiem odsypiała. A w świetlicy, moi mili, ci najmłodsi się bawili. Zajęcia relaksacyjne były dla nich kojące i teraz w grupie mamy osoby się niebojące. Każda z grup poczyniła przygotowania do wieczornego występu przed szerszą publiką. Atrakcją dla grupy V była sesja zdjęciowa. Każdy zrobił sobie zdjęcie na tle naszych niepowtarzalnych zakątków obozu. Jak się okazało, mamy wielu kandydatów na modeli. Po obiedzie nastał czas rozgrywek szachowych, grano również w tenisa stołowego oraz w warcaby. Dyplomy i słodkie nagrody dla zwycięzców w poszczególnych grupach wiekowych zagrzewały innych do brania udziału w nadchodzących konkursach. Po południu grupa IV zwiedziła Gąski pokonując na rowerach trudną trasę przez las. Chłopcy zdobyli w ten sposób kolejną, jakże ważną, sprawność obozowicza w Pleśnej. Odkładane ognisko przekształciło w sympatyczne spotkanie przy kominku. Każda z grup zaprezentowała swoje talenty. Wspólne śpiewanie piosenek starszych i nowszych wprawiło wszystkich w doskonałe nastroje otwierając dyskotekę tygodnia. Po szaleństwach na parkiecie najmłodsze dzieci udały się do swych łóżek, natomiast starsi otworzyli świetlicowe kino. I tak minął kolejny dzień, mimo deszczu można uznać, że był on udany.
8.8.10 niedziela
Urodziny miesiąca a u nas już półmetek. Dzień ten sponsorowało hasło: dosyć już tego deszczu mamy, więc do słoneczka się uśmiechamy. Wykorzystaliśmy dziś chwilowe momenty bez deszczu na spacer po plaży. Dane nam było ujrzenie wzburzonego morza. To niecodzienne zjawisko niektórzy mogli oglądać na żywo po raz pierwszy. Dzikie fale stały się doskonałym tłem podczas sesji zdjęciowej grupy IV i VII. Po tak spokojnym przedpołudniu nabraliśmy energii, aby brać udział w poobiednich konkursach, którym towarzyszył obozowy koncert życzeń. Następnie część z nas udała się do kaplicy, do której została przeniesiona msza polowa. Po mszy zapanowało przyjemne rozleniwienie w obozie. Dzień świąteczny wiązał się z labą, która pozwoliła na koleżeńskie pogaduszki przy chipsach i herbatce. W namiocie zwanym Mc Donald’s rosło napięcie między rozgrywającymi turniej szachowy. Z siatkówki i koszykówki musieliśmy dziś zrezygnować, ponieważ boiska zamieniły się w bajorka. Wieczór zakończyliśmy w świetlicy, gdzie odbyło się spotkanie z gwarą śląską. Młodzież obozowa wykazała się ogromnym talentem do tego języka. Chociaż muzyka była ludowa, nogi rwały się do tańca. Byłs to zapowiedź ślubów obozowych, które zaplanowano na przyszły tydzień. Wielkim odkryciem okazała się Magda z grupy III, która zaprezentowała na scenie rap po śląsku. Z uśmiechami na ustach wróciliśmy do swych namiotów, by po odsłuchaniu „trąbki komendanta” wsunąć się w cieplutkie śpiwory.
9.8.10 poniedziałek
Dziś w pogodzie jakaś zmiana, bo atrakcje już od rana. Po śniadaniu najmłodsze grupy wyruszyły do Skansenu Chleba w Ustroniu Morskim. Tam poznały tradycyjny wypiek chleba oraz przyjęły rolłypiekarzy i samodzielnie upiekli pieczywo. Spróbowano pizzy z pieca na tradycyjnym cieście bez dodatków chemicznych. Zadowolone z siebie dzieci wróciły ciuchcią aż do obozu. Szczęśliwe częstowały swymi wypiekami pozostałych obozowiczów. W tym czasie młodzież ze starszych grup wykorzystała słońce na kąpiele słoneczne i morskie. Kolorowe ręczniki i koła ratunkowe nareszcie znalazły się na właściwym miejscu. Spienione fale głaskały nas po grzbietach, pozwalając zarazem na zabawę żywcem z aqua parku. Po obiedzie grupy VI i II wyruszyły na poszukiwanie skarbów. Uczestnicy podchodów musieli się wykazać sprawnością związaną z szybkim bieganiem, a także umiejętnością rozwiązywania trudnych zagadek. Dotarcie do skarbca mobilizowało następne grupy, a ciekawa historia, którą poznawali w poszczególnych punktach wyprawy wzruszyła niejedną osobę. Reszta spędziła ten czas na plaży, chcą maksymalnie wykorzystać świetną pogodę, która do tej pory sprawiała nam figle. Przed wieczornym apelem jeszcze dwie grupy mogły się zmierzyć z podchodami (gr. IV i V). Doszło również do spotkania kadry i obozowiczów na boisku piłki siatkowej. Przegrana wychowów stałą się już chyba w tym turnusie tradycją. Wieczór upłynął przy rytmach Karaoke. Jak się okazało, mamy mnóstwo talentów, również wśród naszych opiekunów. Zabawa ta utkwi nam pewnie w pamięci jeszcze na długo. Niepostrzeżenie zbliżyła się pora ciszy nocnej, w związku z czym, cały obóz pogrążył się w śnie.
10.8.10 wtorek
Na obozie poruszenie, bo talentów dziś łowienie. Poranek rozjaśniało nam wschodzące słońce. Można je było zauważyć już podczas porannych biegów po plaży. Trasa Pleśna – Gąski stała się naszym lokalnym Maratonem. Zachęceni wczorajszymi opowieściami ze Skansenu chleba średnie grupy wyruszyły ich śladem, ale nie kolejką i nie autobusem, ale rowerami. Zabawa w piekarzy wciągnęła również i tę część obozowiczów. Nasze wypieki przybrały różnorodne kształty. Tymczasem na boisku rozgrywano turniej warcabów, kometki i ringo. W konkursie plastycznym odkrywali swe zdolności najmłodsi. Pogoda w końcu się wyklarowała i pomimo drobnego deszczu słońce zachęcało do wyjścia na plażę. Wieczorem chmury utrudniły nam obejrzenie zachodu słońca nad brzegiem morza, ale spacer plażą nieco nas ożywił i poprawił nastroje. Wszyscy jednak oczekiwali konkursu talentów, który odbył się tuż po apelu i zakończył się smażeniem kiełbasek na ognisku. Echo niosły śpiewy aż do samego brzegu morza i mieszały się z szumem fal i krzykiem płaczących mew. Zmęczeni pobiegliśmy do swych namiotów, a po wysłuchaniu „ciszy” na trąbce komendanta odpłynęliśmy w błogi sen. Śniąc ponownie zobaczyliśmy walca wiedeńskiego, który był gwoździem dzisiejszej imprezy obozowej.
ZDJĘCIA 5, 6
11.8.10 środa
Już się wszyscy dobrze znamy, więc na śluby zapraszamy. Dzisiejszy poranek powitał nas słońcem, które wprawiało w dobry nastrój, tym bardziej że czekała nas wyprawa do Mielna. Tam ogarnął nas szał zakupów, a innych podziwianie niezwykłych miejsc. Kawiarenki na deptaku wabiły lodami o różnorodnych smakach. W zdumienie wprawiła niektórych przystań rybacka z kutrami w niesamowitych kolorach i mewami wirującymi między nimi. Kibicowaliśmy nawet w walce o rybę między portowymi ptakami. Stojąc na molo, można było podziwiać wyścigi motorówek i roztaczającą się przed nami dal horyzontu. Niestety czas szybko mijał, więc opuściliśmy miejskie deptaki, by powrócić na teren obozu. Po południu odbyło się wiele konkursów. Zakończono eliminacje do Bystrzaka obozu i konkursu Memory. W między czasie odbył się mecz kadra – uczestnicy obozu, w który, o dziwo, zakończył się remisem. Grupy starsze przygotowywały Śluby Obozowe, uatrakcyjniające wieczór. Wspólny pobyt na obozie połączył wielu. I tego wieczoru, tradycyjnie już, świetnie się bawiliśmy. Film O siedmiu krasnoludkach i sierotce Marysi wciągnął wszystkich weselników. Tuż po nim została ogłoszona cisza nocna, dlatego grupami udaliśmy się do swych namiotów.
12.8.10 czwartek
Rano szybko się zbieramy, na plażę się wybieramy. Od samego rana promienie słoneczne dawały o sobie znać. Grupa pierwsza nie panikowała, gdy do Sarbinowa na rowerach się wybrała. Pozostałe bractwo wraz z ratownikami pobiegło na plażę, by bawić się piłkami. A że woda w morzu dziś ciepła była, to się dziatwa w morzu zanurzyła. Radości bez liku słońce także dało, nawet tym którym pływać się nie chciało. Żółty nasz kajaczek wciąż był oblegany, z rąk do rąk żwawo przekazywany. Co niektórzy, asekurowani przez ratownika, mogli wypłynąć nawet na mieliznę. Od brzegu dzieliła nas niemała odległość, dlatego machaliśmy wszystkim, którzy zażywali kąpieli słonecznych na plaży. Nasze buzie nabrały dziś kolorów, słońce, wcześniej nieco chłodne, dziś jakby przybyło prosto z Hawajów. Nic dziwnego, że panie kucharki zaserwowały nam na obiad kotlety właśnie hawajskie. Po obiedzie znów ciągnęło nas w stronę plaży, dlatego część przemaszerowała w stronę Gąsek. Spotkało nas tam wielkie wyróżnienie, gdyż mogliśmy uwiecznić się z Henrykiem Gołębiewskim – znanym aktorem filmowym i teatralnym. Niektóre z grup kontynuowały poranne zabawy morskie na plaży. Odbył się tam również mecz piłki nożnej, który wciągnął wielu chłopaków. Dziewczyny natomiast uczyły się tureckiego tańca. Wieczorem zakończono konkurs obozowy bystrzak, turnieje szachowe również miały swoje rozwiązanie. Najmłodszą grupę, która w świetlicy oglądała film odwiedziły duchy, serwując im w ten sposób silne emocje i wspaniałą zabawę aż do ciszy nocnej. Wielką frajdą dla starszych był nocny spacer plażą. Dzień ten należał do udanych, obok ciepłej pogody nie zabrakło także pięciominutowej kropli deszczu. Ale gdy wszyscy zasypiali z oddali dobiegały nas odgłosy nadchodzącej burzy, ale mimo wszystko spokojnie usnęliśmy.
ZDJĘCIA 7, 8
13.8.10 piątek
Ratownicy humor dobry dzisiaj mają, więc do morskich kąpieli Biszkopty zapraszają. Po śniadaniu na obozie zapanowało dziwne poruszenie. Sześćdziesiąt jeden Biszkoptów przygotowywało się na przyjęcie Neptuna. W samo południe na placu apelowym pojawił się władca mórz i oceanów wraz ze swoją świtą, wszechpotężny Neptun. Towarzyszyła mu małżonka i świta z morskich topieli. Światło dzienne ujrzały nawet różne straszne pająki i diabły. Nieco przestraszone Biszkopty posłusznie pokonywały tor przeszkód, aby dotrzeć do pana wód. Po tej ceremonii łazienki były oblegane, gdyż tajemnicze mikstury zostawiły ślad na wielu nowo przyjętych obozowiczów do grona wilków morskich. Każdy kto dotarł do stóp potomka Zeusa otrzymał imię związane z głębinami Bałtyku. Szczęśliwa Proserpina częstowała wszystkich rządnych przygód słodkimi przysmakami. Podczas uroczystości związanej z nadawaniem imion na stół przypłynęła ryba. Po tej uczcie odbył się wielki pochód, będący kontynuacją dopołudniowego święta. Jak jeden mąż pomaszerowano za Neptunem i jego świtą na plażę, aby tam dokonać symbolicznego zanurzenia się w falach morskich. Nasi ratownicy czujnym okiem obserwowali wstępujących w poczet członków podwodnego królestwa. Kończono rozgrywki i konkursy plażowe, a później również i te odbywające się na terenie obozu. Wyłoniono mistrza gry Memory. Wiele śmiechu miały młodsze grupy, biorąc udział w konkursie Chodzę prosto. Dużym powodzenie cieszyła się również Zgaduj zgadula, którego finał nastąpi w dniu jutrzejszym. W związku z wielkimi obchodami dzisiejszego dnia wieczorem odbyła się dyskoteka, a nocne kino przyciągnęło najstarszych obozowiczów. Pogoda tego dnia dopisała, ale żebyśmy nie zapomnieli, jak smakuje deszcz, ciemne chmury na chwilę zawitały nad Pleśną. Noc niespodziewanie rozłożyła swe skrzydła, i utuliła wszystkich do snu.
15.8.10 niedziela
Czas do domów czas, tam czekają nas. Zabieramy stąd wspomnienia, więc za rok do zobaczenia...

